Sobie śpiewam...
RSS
wtorek, 16 września 2014
W bibliotece

Dzwonią, że jest Koper. Lazę na drugi koniec miasta, bo skoro jest... No jest, a szło mi o "Kobiety władzy PRL". Zawsze to człowieka ciekawość zżera, co miały, czego ja nie miałam, w czasach siermięgi. Nie wiem, co miały, bo książka świeżo przyniesiona wraz z chodniczkiem (150x70 cm) za 52 zet, zakupami spożywczymi i dopingiem meczowym o zawartości 5 coma 7 vol. z hasłem: Nie jeżdżę po alkoholu. Wprawdzie "prawko" mam, ale nie mam samochodu, więc nikogo nie stuknę. Ale wróćmy do biblioteki... Znów dopytuję o "Spójrz mi w oczy". Ostatnio dziwne miny, niby szukam, a nie szukam. Jestem czytelnikiem upierdliwym, nie biorę książek z półki wygodnej dla bibliotekarza - tzw. zwrotów. Mam swoje smaki i rzucam hasłami jak Janowicz piłeczką tenisową. Muszą się panie nachodzić, a ja stoję i cieszę się mówiąc: Niedowidzę. Więc szukają, a jak nie znajdą to i znów przyjdę na ten drugi koniec miasta, bo dietetyczka mi zaleciła chodzenie.
Przyniesione



15:03, monotema
Link Dodaj komentarz »
Follow my blog with Bloglovin