Sobie śpiewam...
RSS
czwartek, 21 kwietnia 2011
Dzieła Zebrane Jana Pawła II
W jednej z bibliotek pokazują mi wystawione w biblioteczce przeszklonej księgi oprawne w czerwoną skórę, złocone brzegi. Oglądam z daleka, boję się wziąć do ręki. Nie mówię nic, patrzę. Po chwili pytam: Czytał to ktoś? 
Nie. Nikt. Nikt nie czytał, nikt się nie zainteresował. Pamiętam małe szare niewielkie książeczki, autor: Jan Paweł II. Nie odstraszały monumentalnym wyglądem, były normalne, zaglądał w nie zwykły śmiertelnik. Co będzie z dziełami zebranymi Jana Pawła II? Będą dekoracją bibliotek? Czy warto było szaleć? Ciekawe, co by na to rzekła Karol Wojtyła? Ciekawe.

I oto one za 2900zł, sztuka za 200... 

I wybaczcie mi skojarzenie z Dziełami wszystkimi Lenina, które kiedyś były obowiązkowym wyposażeniem bibliotek. Nie róbcie tego Karolowi Wojtyle. Nie pozwólcie, by czerwień i złoto pokrył kurz.



 
wtorek, 19 kwietnia 2011
O kocie
O kocie, który przemknął przez Podróże z Charleyem:

Panna Brace przyznaje, że jeśli idzie o pożytek z kota - jakikolwiek on może być - George jest bezwartościowy. Nie jest dobrym towarzyszem, nie jest sympatyczny i ma niewielkie walory estetyczne.

Moje zdanie jest odmienne. Zdecydowanie odmienne. Nie ma kotów bezwartościowych, są dobrymi towarzyszami, są przesympatyczne i są najpiękniejsze na świecie.  A może ja jestem szczęściarą i posiadany przeze mnie inwentarz jest wyjątkowy? Eeee, nie. Śpią teraz oba, patrzę i napatrzeć się nie mogę: Krecia związana w supeł, Tymon z wywalonym jęzorem... Cudny widok. A w nocy, kiedy rozpoczną się kotów nocne łowy i gonitwy, krzyczeć będę: Zabiję, zabiję, Bóg mi świadkiem. Nie zabijam. Rozdzielam trzodę i przez drugie pół nocy pod drzwiami sypialni słyszę: miiiii, miiiii!
Wpuszczam i znów syczę: zabiję, cholera, zabiję!
19:12, monotema
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Sentymentalna wizyta
Wracam na stare śmieci, nie byłam dwa lata i dziś zapuściłam się w dawno nieodwiedzane rejony - do mojej starej biblioteki. Zackniło mi się. Coś czasem nas gna. I mnie pognało. Była kawa, były pogaduszki i koniecznie książki. Książki, które nie raz i nie dwa, przestawiałam, porządkowałam. W torebce przywlokłam do domu dwa tomy Buddenbrooków Tomasza Manna, Lektury nadobowiązkowe Szymborskiej i Martwe dusze Gogola. znam te książki w sensie egzemplarz na półce. Buddenbrooków ewidencjonowała Jagoda (dawno już nie pracuje), Lektury nadobowiązkowe przybyły do biblioteki z rozwiązanej szkoły, a Martwe dusze stanowią własność biblioteki od początku czyli od roku wydania tejże książki - czyli od roku 1962. Gogol wydany w mojej ulubionej serii - Biblioteka Arcydzieł - Najsłynniejsze Powieści Świata. 
I mój problem odwieczny - od czego zacząć? Szymborska, ale tylko kawałek, dwa. Będę używać Szymborskiej jako przerywnika w ciągłym smakowaniu literatury innej. Np autobiografii Mrożka. zatem do Mrożka, czytelnicy!
14:58, monotema
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 kwietnia 2011
Steinbeck
Zmęczyłam "Podróże z Charleyem" Dosłownie, szło mi ciężko, choć książka nieskomplikowana. Do Steinbecka wrócę, przeczytam, co się da. Korci mnie jego biografia.



A tym czasem czytam czytam autobiografię Mrożka. Kiedys czytałam Opowiadania, ale chyba nic mi w pamięci nie zostało. I "Małe listy", dawno temu.
BALTAZAR AUTOBIOGRAFIA Sławomir Mrożek
09:09, monotema
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 kwietnia 2011
Zmęczenie materiału
Średnio czytam dwie książki w tygodniu. Niestety, ten tydzień jakiś mizerny. Przeczytałam niewielką książkę Ewy Nowackiej i stop. Przewalam się z książką Steinbecka - zamykam, otwieram, czytam dwie strony, ponownie je czytam, znów wracam, bo nie koduję pod czaszką treści. Książka sympatyczna, nieskomplikowana, książka drogi - dziennik pokładowy pewnej podróży, w pewnym sensie autobiografia, a mnie nie rusza. Odkładanie książki i robienie przerwy niczego nie zmienia. Jest nawet gorzej, bo mam wyrzuty sumienia, że czas marnotrawię bezsensownie. Czytać? Nie czytać? Zmienić książkę? Może poczytać jakąś głupawkę? Bezradnie siedzę i się kołyszę, dopadła mnie choroba sieroca? Zostałam porzucona przez... słowo pisane.
20:38, monotema
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Follow my blog with Bloglovin