RSS
środa, 30 listopada 2011
Milczenie złotem?
Niekoniecznie. Milczę, ale jestem, mało czytam jednak i niewiele mam do powiedzenia. Mnóstwo innych zajęć odrywa mnie od czytania. Nadrobić chciałam braki literackie i przerzuciłam się na audiobooki. Audiobooki... hmm napisałam w liczbie mnogiej, ale audiobook był jeden. Mark Twain - Pamiętniki Adama i Ewy. Powiem tak, słuchanie mnie drażni, szczególnie, kiedy lektor do bani, a może to nie wina autora, a hurtowego słuchania? Odcinki radiowe powieści słucha się całkiem fajnie, bo krótkodystansowo. Zanim wyłapiesz manierę autora, już po odcinku i wkurzyć się nie zdążysz. A tak? Jak sobie sobie wrzucisz na uszy dzieło literackie, to nosisz się z nim pół dnia. Ile można słuchać jednego głosu? Choć w "Pamiętnikach" dwugłos, znaczy dwa głosy, bo Adam czyta swoje, a Ewa swoje. A może Twaina nie lubię? Pamiętam z dzieciństwa książkę "Królewicz i żebrak" Zawsze dochodziłam do momentu, kiedy rodzina żebracza zaczynała się pastwić nad księciem... i książkę odkładałam. Dla mnie to było zbyt drastyczne.  Nie mogłam przebrnąć przez "Pinokia" (wiem, wiem - to akurat nie Twain). Dochodziłam do momentu, kiedy to kot i lis robili w tzw. jajo - drewnianego chłopczyka. 
No cóż, progi wrażliwości bywają różne, mój się nie zmienił do dziś, bo do dziś wzdrygam się na myśl o tych książkach. 
A póki co w tle muzyka, staroć sympatyczny - płyta "The Rare Bacharach 1956 - 1978". Polecam na złagodzenie nastrojów.


10:42, monotema
Link Komentarze (1) »
piątek, 16 września 2011
Biblioteczne reminiscencje
Oddać musiałam zaległą książkę, zaległą legalnie, bo pozwolono mi ja zwrócić po wakacjach (wzięta przed). Przed wyjściem zaglądnęłam w katalog biblioteki w poszukiwaniu Andrzeja Bobkowskiego. Aktualnie czytam "Z dziennika podróży" i zachorowałam na "Szkice piórkiem". Kupiłabym, ale cena skutecznie mnie odstrasza. "Szkiców" nie mieli, ale były "Opowiadania i szkice". Wzięłam. Kiedy młoda pani szukała po półkach "bąkowskiego", wypatrzyłam na półce Jalu Kurka. Czytałam kiedyś jego książkę "Grypa szaleje w Naprawie", książkę czytałam w czasie, kiedy czytać jej nie powinnam, tj w czasach wczesnoszkolnych, dziewczęciem będąc. Ciekawa wrażeń, jakie powieść dziś na mnie wywrze, książkę ochoczo z półki pochwyciłam. no i w niedługim czasie wrażeniami się podzielę. 
A jeśli o "Opowiadania i szkice" Bobkowskiego idzie, kto czytał "Z dziennika podróży", połowę "Opowiadań i szkiców" ma zaliczoną. Część druga książki jest zatytułowana właśnie ... Z dzinnika podróży. 



12:46, monotema
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 września 2011
Czytam
Jorg Bartel: Dzieci koty i kłopoty.



Książka zdobyta, tylko co, za punkty na Finta.pl Nic konkretnego nie mogę o niej jeszcze rzec, chyba to, że drażni mnie styl. I czarny, niewybredny humor. Wzdrygam się przed cytowaniem, ale niech...
"(...) można tamtędy naprawdę bardzo zręcznie przemknąć. A  rzuca właściwie tylko wówczas, gdy przypadkiem przejedzie się kota lub dziecko"
Myślę, że naprawdę trzeba być totalnym idiotą, kretynem, by pozwalać sobie na takie dowcipy. Książka wpadła mi w oko, ze względu na tytuł. Dzieci i koty w tytule wróżą raczej ciepłą powiastkę, a nie głupie dowcipy skretyniałego autora.
Czytam dalej, może z czasem cos się zmieni...
09:36, monotema
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 września 2011
Sierpień na straty
Sierpień na straty, bo to jeden z najgorszych miesięcy pod względem mojej aktywności czytelniczej. Dwie książki, plus dwie zaczęte, jedna skończona dziś. A jest to książka Przemysława Semczuka "Zatajone katastrofy PRL". Na swoim drugim blogu książkowym 52 tygodnie czytania , zostawiłam krótką notkę o książce, zainteresowanych zapraszam. Jeżeli ktoś w książce szuka sensacji, to je znajdzie; jeżeli ktoś szuka historii PRL, też znajdzie. Niestety, nie da się o książce powiedzieć, dla każdego coś miłego. Książka poruszająca!


 
"Zatajone katastrofy PRL" do zdobycia za punkty na Finta.pl
Tagi: reportaż
11:24, monotema
Link Komentarze (2) »
wtorek, 30 sierpnia 2011
Wymiana książek - całkiem niezła rzecz
Dla tych, którzy lada moment wpadną ze swoim księgozbiorem do sąsiada co to pod nami mieszka, polecam wymiany. Z książkami do wymiany obnosiłam się po różnych portalach np Biblionetka, Lubimy czytać. Skutek marny. Zaglądałam na podaj.net, mam tam nawet własne konto, ale jakoś strona ta wydała mi się skomplikowana. Trafiłam wreszcie na coś, co zdecydowanie odpowiada moim umiejętnościom. Widgeta do owej strony prezentowałam w poprzednim wpisie. Od tamtej pory trochę swoich książek wysłałam w świat, a i kilka do mnie przyszło.  Oczywiście, nie ma nic darmo i pokrywamy koszty wysyłki. Wprawdzie, kto ma Matras pod ręką, powie, że nową książkę można mieć za 2,90, a przesyłka polecona to koszt około 5 zł. Niby tak, ale ja Matrasa pod ręką nie mam. 
No więc podsumowując, jak się nie jest przywiązanym do swego księgozbioru, a przynajmniej jego części - wymieniać! Ja wymieniam się na "finta" i mam się z tym całkiem dobrze. Oczywiście, nie owijam w bawełnę, że stronę reklamuję. Im więcej nas tym większy i ciekawszy wybór lektur.
Oto moje zdobycze:







18:34, monotema
Link Komentarze (3) »
środa, 17 sierpnia 2011
Tu wymieniam!
piątek, 12 sierpnia 2011
Zakupy
Stale wpadam w pułapkę zakupową. Chodzi tu głównie o książki. Ostatnio skusiły mnie obniżki w księgarni. kupiłam Caldwella "Poletko Pana Boga" i Gołębiewskigo (nie pomnę imienia ) "Śmierć książki". Przy okazji zapytałam o książkę Swietłany Aleksiejewicz "Wojna nie ma nic w sobie z kobiety". Nie było, ale obiecano szybko zamówić, po dwóch dniach miałam. Nie cieszę się, zaczęłam czytać i dochodzę do wniosku, że literatura dla mnie zbyt mocna. Czy się przemogę i doczytam? Nie wiem. Czy trafi do salonu odrzuconych? Poczekajmy!
14:59, monotema
Link Komentarze (1) »
czwartek, 11 sierpnia 2011
Salon Odrzuconych - Good night, Dżerzi
Książki na szczęście, albo może na nieszczęście nie posiadam na własność. Czekałam na nią niemalże pół roku w kolejce w bibliotece, by w końcu nie przeczytać. Janusza Głowackiego nie czytałam nigdy, znałam z wywiadów telewizyjnych, felietonów. Postanowiłam to naprawić. Przestrzegano mnie przed czytaniem tej książki, ktoś napomknął, że kiepskie miała recenzje. Ja chciałam jednak przeczytać i kiedy w końcu książki dopadłam, wydawało mi się, że przejdę przez nią jak burza. Zaczęłam, było fajnie, później mniej, a w końcu wkurzająco. Strzępy informacji, jakieś poszarpane teksty, z tego wyłaniający się strzępiasty obraz Kosińskiego. Nie lubię Kosińskiego, starałam sobie o nim wyrobić zdanie na podstawie różnych źródeł w tym biografii Sloana i książki Joanny Siedleckiej. Sądziłam, że książka Głowackiego wniesie coś w sprawie Kosińskiego, nic z tego nie wyszło.Jednak trochę żal, że zabrakło mi cierpliwości. 


13:33, monotema
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 sierpnia 2011
Saga o ludziach lodu
Pamiętam, kiedy "Saga" pokazała się na rynku i nagle wszyscy oszaleli. Początkowo "sagomanii" nie dostrzegłam, a kiedy dostrzegłam, okazało się, że to był etap  około "dziestego" tomu. Potem szał minął, ucichło wokół. Nikt mnie nie pytał: Czytałaś? Nie czytałam, nie miałam ochoty, ani pojęcia, jakie emocje wzbudza "Saga". Aż do dziś. Googlam i wynajduję: fora miłośników, quizy i testy dla przetestowania swojej wiedzy dotyczącej ludzi lodu, "chomiki" z plikami całej Sagi, drzewa genealogiczne bohaterów i tym podobne dziwy. Czytać? Nie moja to bajka, bo bajka to. Przeglądam pierwszy tom - "Zauroczenie". Czy coś z czytania będzie? Nie wiem. Może szkoda, że nie wpadłam w wir "sagomanii", kiedy była na to pora. A może Zjawisko trwa, a ja go znowu nie dostrzegam? 

 
08:02, monotema
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 sierpnia 2011
Wypożyczono, kupiono
Strzyżono, golono - aż chciałoby się rzec. Lubię bywać w bibliotece i bywam, bo to jak gra komputerwa: kogo, a raczej co dziś trafię?
I strzały były celne. Trafiłam Orwella "Na dnie w Paryżu i w Londynie" ( pożyczone) i trafiłam Kraszewskiego "Chata za wsią" (kupione). Inflację da się odczuć nawet w bibliotekach. Kraszewski już "chodzi" nie po 0,50 zł PLN a po 1 zł PLN. Przebogaty zestaw e-booków na e-czytniku posiadam, ale akurat "Chaty za wsią" nie. 
Tym , co się dziwią, że zainteresowałam się dopiero teraz "Chatą..." niech się nie dziwią. Pierwszy kontakt z powieścią tą nastąpił w okolicach szkoły podstawowej, kiedy to'm pożerała wszystko, co miało litery. 
I  tyle wrażeń czytelniczych na dziś!
Tym, którzy myślą, że nieprzyzwoicie chwalę się stanem posiadania, głównie e-czytnika, przytakuję. Chwalę się rzeczywiście, duma mnie rozpiera, radości mam co niemiara. 
Trofea:





14:09, monotema
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
monitoring pozycji