Sobie śpiewam...
Blog > Komentarze do wpisu
Aparacik
Taki sobie mały aparacik miałam. Nie na zęby. Taki do pstrykania fotek. Bardzo szybko zlazła z niego farba w miejscach namolnie używanych. Producent nie przewidział, że panie są paznokciaste i powłoka na aparaciku winna być wytrzymała niczym żelbeton bunkrów w Kwaterze Hitlera. No więc powłoka oblazła, ale przyzwyczaiłam się, w końcu aparacik nie do wyglądania jest, a do pstrykania, a funkcja "fotopstryk" działała bez zarzutu. Ale że wszystko ma swój kres, aparacik zbiesił się i nie dawał się uruchomić. Jako, że do serwisu mam dwa dni pociągiem i trzy końmi ( odwrotnie najpierw konie, potem PKP) to zrobiłam marszrutę po salonach piwnicznych - zegarmistrz, naprawa agd, telewizory. Pan "telewizornik" zlitował się:
- Zostaw to pani! 
- Ile to mnie będzie kosztowało?
- Iiiii tam, zadzwonię, jak sie zrobi.

Zadzwonił, bo zrobił. Pięćdziesiąt złotych da pani! I tak oto straciłam jedną piąta nowego aparaciku, bo prawie darmo dawali w sklepie. Trudno, pomyślałam, ważne, że stary na chodzie. Był...
Dziś, po przespanej spokojnie nocy, aparacik znów się zbiesił. I problem mam. Wyrzucić? Taki ładny był, choć odrapany i co tu dużo gadać, przywiązałam się do niego, bo w obsłudze był prosty.

Żelbeton z Kwatery Hitlera
 

środa, 26 czerwca 2013, monotema

Polecane wpisy

Komentarze
emilijazod5
2013/08/05 13:25:49
Super!

--
Moje www otolizbona.pl/atrakcje/muzeum-calouste-gulbenkiana
Follow my blog with Bloglovin